Przepytać Coacha cz.3

18 marca 2020

– Słyszałem opinię, że coaching nie jest dla wszystkich. Skąd mam wiedzieć, że coaching jest dla mnie i moich pracowników?  Czy moi pracownicy muszą wyrazić zgodę na coaching? Jako szef firmy finansującej zatrudnienie coachów dla swoich menedżerów i zespołów w jakiej formie będę informowany o postępach pracy, o efektach?

 Ewa: Coaching faktycznie nie jest dla wszystkich i nie w każdej sytuacji ma zastosowanie. Jeśli chodzi o sprawy biznesowe (a właściwie może nie tylko), to na pewno nie jest to metoda dla ludzi, którzy oczekują gotowych rozwiązań i poprowadzenia „za rączkę”. Mówiąc brutalnie – jeśli masz słabych pracowników, to coaching nie zmieni ich w geniuszy, co najwyżej uświadomi ich potrzeby „rozwojowe”. Jeśli natomiast Twoi pracownicy mają w sobie potencjał, lecz jakoś trudno przychodzi go uruchomić – coaching powinien zadziałać. Oczywiście pracownik musi wyrazić zgodę na coaching! I to autentyczną zgodę, a nie pozorną, wymuszoną przez szefa. Po prostu nie da się „skołczować” kogoś bez jego woli i bez jego aktywnego udziału. Dlatego jestem bardzo przeciwna coachingowi „naprawczemu”, dla miernot, dla tych, co sobie nie radzą, nie mówiąc już o coachingu „za karę”! Coaching to nagroda dla tych, których stać na więcej i którzy chcą więcej, tych, w których warto inwestować. W jakiej formie będziesz informowany? W najbardziej efektownej – zobaczysz wyniki. Nie żądaj od coacha sprawozdań ani raportów. Spodziewaj się widocznych efektów jego pracy z menedżerem. W końcu o to chodzi, nie o papiery! 

Kasia: Jest to pewnego rodzaju paradoks, bo przecież z punktu widzenia prawnego należy gromadzić dokumenty potwierdzające fakt wykonania usługi, ale to też specyfika wykonywanego zawodu. Jeżeli wymóg posiadania dokumentacji w firmie jest niezbędny, zasadne byłoby ograniczenie jej treści do minimum. Z drugiej strony nie należy oczekiwać ani żądać od coacha, aby w raporcie informował o tym, co mówił klient. To znaczy można żądać, ale prawdziwy coach nie przystanie na działania niezgodne z etyką. Żaden coach działający zgodnie z etyką zawodową nie pozwoli na to, by informacje, jakie zostały mu przekazane podczas sesji – procesu coachingowego – zostały ujawnione, nawet zleceniodawcy. Zachowanie poufności to jeden z fundamentów zbudowania właściwej relacji między coachem a klientem, a tym samym gwarancja pełnej współpracy, szacunku. 

– Słuchajcie – dla mnie jako przedsiębiorcy ważny jest rozwój firmy. Odnoszę wrażenie, że innowacyjność to zbyt mało w  dzisiejszych czasach. Szukam kreatywnych rozwiązań na każdej płaszczyźnie. Dużo czytałem też o kreatywnym zarządzaniu. Czy praca moich pracowników nad szukaniem kreatywnych rozwiązań w  firmie to obszar, w którym mógłbym wspomóc ich, zatrudniając coacha? 

Ewa: No tak! To jest po prostu wymarzony obszar do pracy coachingowej! Zrób to koniecznie! Pamiętaj, by zatrudnić dobrego, prawdziwego coacha, a nie pajaca! 

Kasia: To bardzo ważny obszar bez względu na to, jakiego rodzaju usługi świadczysz. W kreatywności chodzi o tworzenie czegoś nowego, co nie jest jeszcze znane. Kreatywność potrzebna jest w firmach, które są otwarte na pomysły, zakładają możliwość modyfikacji procedur, w firmach,  których pracownicy biorą udział w procesach decyzyjnych. Sprzedając usługi bądź produkty, firmy prześcigają się w pomysłach – jak to zrobić, jakie nowe produkty i usługi wprowadzić, jak pozyskać nowych klientów itd. Zbliżone treści ofert, gazetek, ulotek, które każdego tygodnia trafiają do naszych skrzynek – dziś większość wybiera tę drogę dotarcia do klienta. No właśnie – większość. Jak zatem wyróżnić się na tle oferty innych? To od pracowników w znacznej mierze zależy, jak będzie funkcjonowała na rynku Twoja firma. Zatem zatrudnienie coacha, który jako fachowiec będzie towarzyszył Tobie lub Twojemu zespołowi pracowników w  rozwijaniu kreatywności i generowaniu kreatywnych rozwiązań, to dobra inwestycja

. – Zapewne, jak w  każdym zawodzie, są lepsi i  gorsi coachowie. To jak mam wybrać coacha, który nie będzie szarlatanem czy manipulatorem?

 Ewa: Po pierwsze – starannie, tak jak lekarza. Dowiedzieć się o  jego wykształceniu, akredytacjach, referencjach. Porozmawiać z nim lub z nią, sprawdzić, jak się zachowuje i co to za człowiek.  Jeżeli obiecuje Pani łatwe i szybkie osiągnięcia – to kłamca. Jeżeli chwali się, cytując nazwiska swoich sławnych klientów – to nie można mieć zaufania do jego dyskrecji. Jeżeli twierdzi, że zna recepty, które niezawodnie działają – to nie jest coachem, lecz cudotwórcą. Jeżeli więcej mówi niż słucha – to nie ma warsztatu coacha. Jeżeli przekonuje Panią do czegoś, do czego nie jest Pani przekonana – uwaga, to misjonarz. Jeśli ma na wszystko gotową odpowiedź – to aktor recytujący rolę. Jeśli wydaje się zagubiony – to pewnie taki jest. Jeśli wydaje się nadmiernie entuzjastyczny – to pewnie się czegoś obawia. Powinien wzbudzać Pani zaufanie i szacunek jako osoba i partner do rozmowy. Osobiście proponuję wybierać spośród akredytowanych coachów ICF, ma Pani wtedy gwarancję, że mają solidne wykształcenie, zostali sprawdzeni przez niezależne międzynarodowe gremia, przestrzegają najwyższych standardów zawodowych i  etyki. A w razie jakiegokolwiek uchybienia ma się Pani do kogo odwołać, właśnie do ICF, organizacji, która dba o jakość coachingu na całym świecie. 

– Nie podoba mi się, że mam komuś mówić wszystko o  sobie, o swoich planach czy dylematach. Jaką mam pewność, że taki coach nie wykorzysta tego dla siebie?

Ewa: To, że nie wykorzysta, gwarantują Pani właśnie przynależność coacha do ICF i  wyśrubowane standardy etyczne tej organizacji. A tak w ogóle – skąd ten pomysł, że ma Pani coachowi mówić „wszystko”?! To nie jest ani spowiednik, ani wysoki sąd! Mówi mu Pani tylko to, co sama uzna za stosowne. A profesjonalny coach jest przede wszystkim dyskretny i  nigdy przenigdy nie przekracza granic, które klient wytyczy. 

Kasia: Z drugiej strony warto podkreślić, że relacja między klientem a  coachem powinna charakteryzować się wzajemnym zaufaniem. Jakim brakiem komfortu dla klienta  charakteryzowałyby się sesje w sytuacji, kiedy nie miałby zaufania do coacha. Miałyby w ogóle sens?

 – Powiedzmy, że jako właściciel firmy chciałbym zatrudnić coacha do pracy z zespołem swoich menedżerów. Czy ma to sens, kiedy sam nie zamierzam korzystać z tych usług?   

Ewa: Chyba sam sobie już odpowiedziałeś, nie? 

Kasia: To trochę tak jakbyś kazał dziecku utrzymywać porządek w  pokoju, a sam we własnym miał ciągły bałagan. 

– Chciałbym dowiedzieć się czegoś o  sposobie pracy coachów. Czy wszyscy pracują tymi samymi metodami i  narzędziami? Czy są lepsze lub gorsze metody?… A jak Wy pracujecie? Ewa: Sposobów jest wiele, wiele szkół i metod, a narzędzi to już na pewno nie zliczysz! Pewnie wciąż powstają nowe, każdy coach tworzy zresztą własne, to sprawia, że staje się unikalny. Dla mnie istotne jest, by coach pracował zgodnie ze standardami sformułowanymi przez ICF w postaci tzw. kluczowych kompetencji i  kodeksu etyki. Metody dobre to te, które respektują niepowtarzalność i autonomię klienta jako osoby oraz rozwijają jego kreatywność, odpowiedzialność, zaradność. Także poszerzają jego spojrzenie na siebie, na ludzi, na świat.

Kasia: W coachingu nie jest tak, że musisz godzić się na wszystko, co proponuje coach. Właśnie po to pyta Cię o pozwolenie, zachęca, proponuje, wyjaśnia, ale to Ty decydujesz, czy chcesz tego spróbować, doświadczać, czy nie.  A to, jak pracuje każdy coach, po części związek ma z tym, jaką szkołę ukończył, jaki jest sam, jaki ma temperament, jaką ma wyobraźnię, osobowość. Jeden notuje, inny nie zawsze, jeszcze inny nigdy. Myślę, że istotne jest to, aby pytania, które zadaje, oraz narzędzia i metody, które stosuje, trafiały do klienta. Jedno jest pewne – każdy zadaje pytania, bo przecież na tym to polega.

 – No a Ty jak pracujesz, tak: jednym słowem? 

Kasia: Jak? (śmiech) – niekonwencjonalnie.

 – No dobra, to w dwóch słowach (śmiech). 

Kasia: W pracy z klientem lubię pracę z obrazem, metaforę, lubię ruszyć się z miejsca, a przy tym bardzo cenię prostotę. Wykorzystywać wszystko to, co wokół mnie – zwykłą-niezwykłą kartkę, którą mogę zamienić we wszystko, niszczarkę do papieru. 

– Jak to jest być coachem? Czy bycie coachem ułatwia życie? Czy coach potrzebuje coacha? 

Ewa: To świetny zawód! Najlepszy z tych, które dotychczas uprawiałam (a było tego sporo!). Zwłaszcza dla ludzi, którzy chcą być użyteczni, ale także cenią sobie swoją niezależność. Szanują i doceniają innych, ale i siebie. Zawód, który uczy, a zarazem wymaga tolerancji, otwartości, pokory, chęci nieustannego uczenia się i rewidowania tego co zastane. Tacy ludzie idą do tego zawodu. A on im to jeszcze wzmacnia. No i daje on mnóstwo radości. Satysfakcji – tak, ale i prawdziwej radości. 

Kasia: Tak jak samo wykonywanie tego zawodu, równie cudowne jest przeżywanie zmiany, jakiej doświadczam, stając się z każdym dniem dojrzalszym coachem.  Czy ułatwia? Ułatwia, ale to nie jest tak, że ktoś kto wykonuje ten zawód, nie potrzebuje drugiego coacha, że jest samowystarczalny. Jest wprost przeciwnie. Coach czasem potrzebuje coacha dla siebie, a przede wszystkim do superwizji. W ICF przywiązuje się dużą wagę do znaczenia superwizji, jakiej powinni się poddawać coachowie. 

Andrzej:  Po co? 

Kasia: Superwizje mają różne cele. Z jednej strony to nauka doskonalenia warsztatu, z  drugiej strony superwizje pełnią funkcję niezależnej kontroli nad jakością pracy świadczonej przez coacha na rzecz klienta lub firmy zlecającej coaching. Superwizor to coach, który stoi na straży interesów wszystkich stron kontraktu coachingowego, w tym również coacha. Obecnie w ICF nie ma jeszcze wymogu prawnego nakładającego na coachów obowiązek korzystania z usług superwizora. Dlatego też jednym z dodatkowych kryteriów wyboru coacha może być to, czy ma on swojego superwizora. Jak wielu coachów ma swoich superwizorów? Nie wiem. Na pewno mają ich ci, dla których znaczenie ma wykonywanie tego zawodu na najwyższym poziomie. 

– Ej, dziewczyny, to powiedzcie coś więcej o sobie, ale tak od serca! Czy poza coachingiem żyjecie czymś jeszcze? 

Ewa: Coach nie paple o sobie (śmiech). Poza tym, że jestem coachem, to jestem też matką wspaniałej córki, z której jestem bardzo dumna i która chyba jest mądrzejsza ode mnie. Bo ja jestem taka mądra inaczej; popełniłam w życiu masę głupstw i błędów. I mogę powiedzieć, że trochę żałuję tych, których nie popełniłam. Z wykształcenia i powołania jestem filozofem, a filozof to kochanek (kochanka) mądrości, łazi za nią i szuka jej wszędzie, ale nigdy nie czuje się nasycony, taki alkoholik mądrości. Co jeszcze o sobie? 15 lat temu, ja, nałogowa palaczka, rzuciłam palenie i odtąd już wiem, że jak coś naprawdę postanowię, to nie ma siły! Wykonam (bylebym tylko chciała). No i jeszcze od serca: w drugiej połowie życia znalazłam wreszcie fantastycznego faceta i od tej chwili przestałam rozglądać się za chłopakami, co wcześniej mocno dezorganizowało mi życie. A potem przyszedł czas na coaching – czas dojrzałości… 

Kasia: W porównaniu do stażu Ewy jestem młodym coachem, ale certyfikowanym (śmiech), prawnikiem. Coś więcej o sobie? Hm…. gdybym była bohaterem książki, zapewne byłabym połączeniem Achai i Ani z Zielonego Wzgórza – taka waleczna i wrażliwa – idealne połączenie, jak na prawnika przystało (śmiech),  gdybym była bohaterem filmu – zapewne byłabym Sarą Deever, bohaterem bajki – moim ulubionym Mikiem Wazowskim, dźwiękiem – nutką F na fortepianie. A ponadto? Mam słabość do piór wiecznych i do kupowania książek. Na błędy patrzę tylko z perspektywy tego, co mi dały. Uwielbiam koty, sama jestem właścicielką takiego jednego sierściucha – huehue – uwielbiam zmęczyć się na rolkach i  pomykać rowerem własnymi ścieżkami. A nade wszystko kocham moje dwa niesamowite Cudaczki! Ewo, pamiętasz, kiedy ostatnio tyle mówiłyśmy o sobie? (śmiech)… 

Przeczytaj również:

Przepytać Coacha cz.2

Przepytać Coacha cz.2

– No dobrze – przytaknął Michał – a skąd coach wie, czego ja właściwie potrzebuję?  Ewa: Nie wie. Jeśli twierdzi, że wie, to to nie jest coach,...

czytaj dalej
Przepytać Coacha cz.1

Przepytać Coacha cz.1

Było tak: W jednym miejscu (w knajpce na Podkarpaciu), w jednym czasie (w sobotnie popołudnie) spotkało się osiem osób  Piotr – właściciel...

czytaj dalej

2 komentarze

  1. Marcin

    Przeczytałem:) Jednak w dalszym ciągu nie rozumiem czym dokładnie ma się zajmować coach…? W jaki np. sposób można ‚trenować’ grupę ludzi w określonym czasie np. 2 dni? Próbuje od dłuższego czasu znaleźć w sieci odpowiedź na proste pytanie „kim jest coach?” i wszędzie tylko ‚mgliste wyjaśnienia’

    Odpowiedz
    • Ewa Mukoid

      Zadaniem coacha jest wsparcie klienta (zarówno osoby indywidualnej jak firmy) w przeprowadzeniu zmiany. Co to ma być za zmiana — klient albo wie z góry precyzyjnie, albo dopiero wraz z coachem poszukuje odpowiedzi co, jak i po co chce uzyskać. Coach nie „trenuje” lecz współpracuje z klientem (także zbiorowym), prowokując go i/lub inspirując (korzystając z rozmaitych technik i narzędzi) do wypracowania własnego, indywidualnego najlepszego rezultatu. Coaching jest procesem, który rzadko kiedy trwa dwa dni. Najczęściej jest to jakaś określone liczba spotkań (tzw. sesji) odbywających się regularnie przez określony czas. Sytuacja opisana w artykule to nie był coaching, lecz rozmowa na temat coachingu. Kim jest coach? Moja odpowiedź brzmi: katalizatorem zmiany. Inna odpowiedź to: coach jest profesjonalistą, który wspiera ludzi i organizacje w osiąganiu ich własnych celów w sposób, który jest dla nich najlepszy. Pozdrawiam i życzę fajnych kontaktów z coachingiem, Ewa Mukoid

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane tagi: