Przepytać Coacha cz.2

2 marca 2020

– No dobrze – przytaknął Michał – a skąd coach wie, czego ja właściwie potrzebuję? 

Ewa: Nie wie. Jeśli twierdzi, że wie, to to nie jest coach, tylko szarlatan, manipulator. Coach dowiaduje się tego od klienta w procesie coachingu. Zdarza się, że i klient dowiaduje się o tym w tym samym czasie, dzięki rozmowie z  coachem, dzięki jego pytaniom, ale z pewnością nie dzięki jego wiedzy.

Kasia: Wykształcenie i dotychczasowe doświadczenie coacha również nie jest gwarancją sukcesu. Coach ekonomista z wykształcenia wcale nie musi okazać się najlepszy w znalezieniu tego, czego szuka jego klient ekonomista. 

– Ale nasi pracownicy otrzymali cały szereg szkoleń, dzięki którym mieli być bardziej zmotywowani, proaktywni, radzić sobie z  trudnościami i rozwiązywać problemy. Niestety, efekty są mizerne. Dlaczego efekty coachingu mają być lepsze? Obawiam się, że to kolejna kasa wyrzucona w błoto.

Ewa: Dotykamy różnicy między szkoleniem a  coachingiem. Ja ją porównam do jedzenia befsztyka. W  dobrej restauracji kelner zawsze Cię spyta, czy wolisz krwisty, wysmażony czy medium. Amator krwistego befsztyka będzie zniesmaczony mocno wysmażonym i vice versa. Ale żeby wybierać między rodzajami wysmażenia, przyprawami, dodatkami, pochodzeniem mięsa etc., trzeba wcześniej mieć pojęcie, co to jest befsztyk. I  to jest zadanie szkolenia – nabycie ogólnego rozeznania. Niektórym to wystarcza, większości – nie. Coaching to znalezienie takiej najlepszej dla siebie metody realizacji (konsumpcji) befsztyka – jak, z czym, kiedy, gdzie… Nie ma „befsztyka w ogóle”. A, jeszcze jedno – w wyniku coachingu może się okazać, że befsztyk to wcale nie jest coś dla Ciebie, że w istocie jesteś nieświadomym siebie wegetarianinem!

 – Wszystko dla pracowników – wzdycha Michał. – Wciąż słyszę o tym, jak mam dbać o pracowników. A może ktoś by pomyślał, żebym zadbał też o siebie? 

Ewa: No właśnie coach! Po to go „wynajmujesz”, by ktoś profesjonalnie pamiętał i przypominał Ci, że jesteś nie tylko najważniejszą osobą w Twojej firmie, ale także najważniejszą osobą w swoim życiu (choć czasem niechętnie się do tego przyznajesz, a  czasem aktywnie temu zaprzeczasz). Powiem więcej – szef, który „funduje” coaching swoim pracownikom, a zapomina o sobie, nie jest dla mnie wiarygodny w tym co robi. To nie tylko „szewc, który bez butów chodzi”, ale też mam wątpliwości co do jego intencji względem pracowników. Jeśli uważasz, że coś jest dobre i działa, najpierw zafunduj to sobie samemu, aby wiedzieć, co fundujesz innym! – W  takim razie możecie powiedzieć, jakie są najczęstsze tematy coachingu w firmach?

Ewa: Najczęstsze? Nie mam pojęcia. Chociaż są na ten temat badania co kilka lat robione przez ICF na całym świecie. Natomiast mogę Ci powiedzieć, z  czym ja się najczęściej spotykam w mojej praktyce executive coachingu, czyli coachingu dla najwyższych kadr zarządzających. Więc pierwsza grupa zagadnień to współpraca w  zespole – zarówno wśród tzw. równych (zarząd, dyrekcja, partnerzy w centrali i na świecie), jak i współpraca z zespołem, którym się zarządza. Tutaj jest cała masa zagadnień: od rozwiązywania konfliktów, poprzez rodzaj przywództwa, motywowanie, umiejętności asertywnej, lecz przyjaznej komunikacji, zarządzanie emocjami, po balans między relacją z człowiekiem a realizacją celów biznesowych. 

Kasia: Do zagadnień dorzuciłabym jeszcze decyzje. Zarządzanie firmą to potrzeba podejmowania decyzji, trafnych decyzji i to na różnych poziomach, szczeblach. Dlatego potrzeba znalezienia właściwego klucza, przepracowania i  przeanalizowania potencjalnie najlepszych rozwiązań stanowi temat na coaching dla osób zarządzających lub grupy menedżerów. 

Ewa: Kolejna grupa moich „executive” klientów to ci, którzy przygotowują się do czegoś ważnego, do poważnej zmiany, najczęściej o  charakterze biznesowym, choć nierzadko także i prywatnym, osobistym. Tutaj potrzebne są po pierwsze pogłębiony wgląd, aby ustalić priorytety, a następnie dobra diagnoza rzeczywistości i sensowna wizja jej zmiany, tak by osiągnąć zamierzone cele. Oczywiście w  grę wchodzą rozmaite scenariusze, pragmatyka projektowa, bardzo często łącząca się z pragmatyką relacyjną i komunikacyjną, identyfikacji sprzymierzeńców i adwersarzy, odpowiedniej taktyki postępowania z jednymi i drugimi.

Kasia: Coach jest nie tylko partnerem, który gwarantuje wymaganą w tej sytuacji dyskrecję, ale i kimś, kto nie boi się nam sprzeciwić, jeśli może to przynieść korzyści, poszerzyć naszą perspektywę. Zajmując najwyższe stanowisko w  firmie, często stykasz się ze specyficzną formą samotności. Niektórych tematów, dylematów nie możesz po prostu przedyskutować ze swoimi współpracownikami, zwłaszcza jeżeli w jakimś stopniu, bezpośrednio lub pośrednio, ich dotyczą. Czasem niektóre tematy na sesję są bardzo prywatne, intymne albo dotyczą spraw firmy, o których nikt nie powinien się dowiedzieć, a zachodzi potrzeba ich poukładania, spojrzenia na nie z innej perspektywy niż dotychczas albo po prostu „przegadania”. 

Ewa: Jest też spora grupa klientów, którzy potrzebują mnie do omawiania, a właściwie do „przerabiania” tego, co ich w tej chwili zaprząta. Chcą oni podejmować najlepsze decyzje, uwzględniać wielorakie aspekty, czasami chcą przekonać samych siebie do czegoś, a czasami wręcz przeciwnie. Ja bynajmniej nie dostarczam im argumentów, natomiast dostarczam im przestrzeni oraz narzędzi, dzięki którym sami mogą takie argumenty znaleźć czy wykreować, a co więcej – sprawdzić je, zważyć, ocenić i wybrać najlepsze. A co to znaczy: najlepsze? No cóż, to jest właśnie ta zasadnicza kwestia, nad którą pracujemy coachingowo. 

Słyszałam – wtrąciła Marta – że podobno coach może sprawić, że moi najlepsi współpracownicy zrezygnują z pracy?

Ewa: Nie, nie może. Coach nie jest manipulatorem i nie wywiera wpływu (wciąż mówię o profesjonalnych coachach np. z ICF). Ta bzdura wzięła się stąd, że w  czasie coachingu ludzie faktycznie odkrywają swoje rzeczywiste wartości i cele. Więc coaching może przyspieszyć pewne procesy i zapobiec dalszym stratom (a więc: odejdzie ten, kto był nie na swoim miejscu i jeśliby sam nie odszedł, trzeba by się z nim i tak było rozstać). 

Kasia: A zastanawiałaś się nad tym, jaki powinien być najlepszy współpracownik? 

– A tak bez ściemy, to co mi ten cały coaching da? 

Ewa: Pozwoli Ci uporządkować to co nieuporządkowane.

Igor: Czyli co konkretnie? 

Kasia: Dla każdego nieuporządkowanie będzie oznaczało co innego. Dla jednych sytuację osobistą, złe relacje z żoną, szefem, trudności finansowe, zachwianie tożsamości, dla innych plany. 

Ewa: Pomoże Ci w wyznaczaniu i osiąganiu celów. 

Kasia: Aż chciałoby się przytoczyć fragment „Alicji w Krainie Czarów”, by podkreślić znaczenie celów i dróg, którymi chcemy podążać (czy na pewno chcemy?): – Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej. – To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak. – Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz. 

Ewa: Spotęguje Twoją kreatywność.  Da Ci przestrzeń do spokojnego namysłu nad tym, co ważne, a na co zwykle nie masz czasu. 

Kasia: Przestrzeń to nie tylko miejsce, to znacznie więcej. 

Ewa: Zadba o Twoją równowagę praca – życie. 

Kasia: Często osoby, z którymi pracuję, na pytanie, czego chcą – odpowiadają – „świętego spokoju”. Takie osoby podczas sesji odpowiadają sobie, czego chcą, a mówiąc ich językiem – czym jest ten święty spokój. Z drugiej strony nie można powiedzieć, że coaching na pewno Ci to da, bo to zależy przede wszystkim od Ciebie. Coach to tylko Twój partner na drodze do świętego spokoju. Ale to Ty musisz chcieć, pragnąć, bez Ciebie to niemożliwe. Coach nie zrobi tego za Ciebie. 

Ewa: Nauczy Cię odrzucać to co nieistotne. 

Kasia: Ile zaoszczędziłbyś czasu, gdybyś już teraz doskonale to potrafił? 

Ewa: Będzie też amortyzatorem stresów. Stworzy bezpieczne środowisko, w którym możesz spokojnie przetestować różne zachowania i opcje, zanim wdrożysz je w życie. 

Kasia: Środowisko, w którym jesteś przede wszystkim partnerem, mimo że na zewnątrz jesteś szefem, mężem, żoną, menedżerem, kochankiem, ojcem. Środowisko, w którym nie ma rywalizacji, jest za to szacunek, tolerancja. 

Ewa: Da Ci niezależnego, lojalnego i obiektywnego partnera, który jest zarazem profesjonalnie przygotowany do wspierania ludzi w ich procesach zmian. 

– Słyszałem opinię, że coaching nie jest dla wszystkich. Skąd mam wiedzieć, że coaching jest dla mnie i moich pracowników?  Czy moi pracownicy muszą wyrazić zgodę na coaching? Jako szef firmy finansującej zatrudnienie coachów dla swoich menedżerów i zespołów w jakiej formie będę informowany o postępach pracy, o efektach?

… cdn

Przeczytaj również:

Przepytać Coacha cz.3

Przepytać Coacha cz.3

– Słyszałem opinię, że coaching nie jest dla wszystkich. Skąd mam wiedzieć, że coaching jest dla mnie i moich pracowników?  Czy moi pracownicy...

czytaj dalej
Przepytać Coacha cz.1

Przepytać Coacha cz.1

Było tak: W jednym miejscu (w knajpce na Podkarpaciu), w jednym czasie (w sobotnie popołudnie) spotkało się osiem osób  Piotr – właściciel...

czytaj dalej
Benefit dla orłów

Benefit dla orłów

1. Czy wiesz czego potrzebują Twoje Orły? Szefie, Dyrektorze HR, Specjalisto w obszarze benefitów pracowniczych, mówimy tu o Twoich kluczowych...

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane tagi: coach | coaching managerski | COACHING SKILLS | coaching wewnętrzny | COACHING WŁAŚCICIELSKI | COACHING ZARZĄDU | HR | HR Biznes Partner