Przepytać Coacha cz.1

26 lutego 2020

Było tak:

W jednym miejscu (w knajpce na Podkarpaciu), w jednym czasie (w sobotnie popołudnie) spotkało się osiem osób 

Piotr – właściciel fabryki produkującej elementy wyposażenia wnętrz.  Firmę zasadniczo odziedziczył po ojcu, lecz to on z małego rzemieślniczego zakładziku zmienił ją w prosperującą dużą firmę, lidera rynku w Polsce i poważnego eksportera do Francji, Belgii, Holandii i Luksemburga.

Anna – dyrektor zarządzająca polskiej filii międzynarodowej korporacji farmaceutycznej, na stanowisku od niedawna, po dymisji poprzedniego GM-a, przedtem wieloletnia superefektywna dyrektor finansowa. Jak sama mówi: zdecydowanie lepiej rozumie liczby niż ludzi.

Irina – szefowa (partner zarządzający) znanej agencji public relations. Na skraju wypalenia zawodowego. Po rozwodzie sama wychowuje nastoletnią córkę. Sukcesy zawodowe trzymają ją w formie, ale czasami następuje bunt materii, wtedy pomaga (?) alkohol.

Robert – członek zarządu i dyrektor ds. handlowych spółki z o.o. (nie jest wspólnikiem) zajmującej się przetwórstwem spożywczym i importem owoców i warzyw, a także właściciel tej klimatycznej restauracji.

Igor – były menedżer w dużej firmie, która podziękowała mu za kilka lat współpracy solidną odprawą. Podobno teraz czas na nowych, którym się chce. Pasjonat gier komputerowych, na które poświęca, zwłaszcza teraz, większą część dnia. W końcu robię to, co chcę – mówi. Prywatnie mąż i ojciec dwóch córek, które są dla niego wszystkim. 

Andrzej – właściciel dwóch składów budowlanych zatrudniających ponad 100 osób. Uwikłany „w samotności siebie” – jak twierdzi – z wyboru. Uważa, że wszystko, co najpiękniejsze już przeżył. Maratończyk. 

Marta – właścicielka hurtowni kwiatów oraz kilku sklepów z wyposażeniem wnętrz. Matka dorosłych już dzieci, wdowa. Szczęśliwa babcia trójki wnucząt. W chwilach wolnych… twierdzi, że nie cierpi na takie. 

Michał – właściciel agencji reklamowej, „dobra dusza”. Pomógł wielu ludziom, którzy przez los zostali skazani na „nieżycie”. Czasem choleryk. (aby chronić prywatność tych osób, dla potrzeb tego tekstu zmieniono ich dane osobowe)

a także:
Ewa – przedsiębiorca, pisarz i filozof, doktor nauk humanistycznych, od 2007 roku profesjonalny coach ICF i szefowa firmy świadczącej usługi coachingowe;  od 2012 roku prowadzi studia zawodowe coachingu zatwierdzone przez ICF. 

Kasia – przedsiębiorca, prawnik z 18-letnim stażem pracy, certyfikowany audytor wewnętrznego systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, profesjonalny coach ICF.

Na zewnątrz padał deszcz. Odgłosy uderzających w szybę kropli zagłuszał dźwięk przyjaznych dla ucha nutek dobiegających z głośników. W kominku palił się ogień, podsycając temperaturę, jaka panowała wewnątrz… od rozmów, śmiechów, superdań i naprawdę godnych grzechu trunków. Gdy już wszyscy trochę ponarzekali na rzeczywistość, rozpoczął się „atak” na Ewę i Kasię, które uparcie twierdziły, że rzeczywistość możemy sami kształtować – zawsze jednak zaczynając  od kształtowania siebie.

– Czy Wy przypadkiem nie uległyście modzie na coaching? – zapytała Anna – Jak to zatem jest z tym coachingiem – to moda czy metoda?   

Ewa: Zaczęło się od metody, potem przyszła moda, prawdopodobnie moda przeminie, a metoda zostanie. Metoda oparta jest na solidnych podstawach naukowych i empirycznych. Te pierwsze to coraz lepsza znajomość funkcjonowania ludzkiego mózgu, jego plastyczności i  zdolności do samoorganizacji. Neuronauki dowodzą, że ludzie są w stanie zmienić siebie, swój charakter, nawyki, poglądy i postawy. A więc nie są „skazani” na to, jacy są w tej chwili (lub jak mawiają: „od zawsze”). Oczywiście wymaga to pracy, wysiłku, konsekwencji i  umiejętnego zarządzania – tych dostarcza profesjonalny coach. Empirycznie udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że profesjonalnie przeprowadzone procesy coachingowe przynoszą fantastyczny zwrot z inwestycji. Przy czym mówię tutaj o badaniach przeprowadzonych przez ICF (International Coach Federation) we współpracy z  takimi renomowanymi organizacjami jak HCI (Human Capital Institute) czy PwC (Pricewaterhouse Coopers). Te badania obejmują działalność coachów profesjonalistów, nie zaś coachów samozwańców, korzystających z mody na coaching, by pod jej szyldem robić różne dziwne rzeczy…

 Kasia: Metoda. Ale na czym właściwie polega? Według definicji ICF coaching to partnerska współpraca z  klientami w prowokującym do myślenia i kreatywnym procesie, który inspiruje ich do maksymalizacji swojego osobistego i  zawodowego potencjału. A tak bardziej obrazowo: Gdybyś teraz stanęła przy oknie – co widzisz? A czego nie widzisz? No właśnie…. Co słyszysz? A czego nie słyszysz? Idźmy dalej: Co czujesz? A czego nie czujesz? W coachingu chodzi też o  to, aby pozwolić klientowi zobaczyć to, czego dotychczas nie dostrzegał (mimo że często na to patrzył), by usłyszał to, czego dotychczas nie słyszał (z różnych względów), by poczuł to, czego dotychczas nie był w stanie czuć. Dalej to już praca z  coachem, by na pewne kwestie spojrzeć z innej perspektywy, czasem wystarczy, byś przesunął się o „jeden krok w bok”. 

OK – przerwał Piotr – mój kadrowiec też wspomina mi o tym coachingu, ale tak do końca to nie wiem, w jaki sposób coach może mi pomóc w prowadzeniu firmy?

 Ewa: A  jakie są Twoje potrzeby? Czy chodzi o  to, by znaleźć najlepszy dla Ciebie i Twojej firmy sposób zarządzania? Czy o to, by zbudować nową, skuteczniejszą strategię działania? Czy może o  wypracowanie metod kreatywnej współpracy w zespole? Czy o rozwiązanie konkretnych zagadnień dotyczących organizacji, ludzi, komunikacji, rozwoju? Praca z coachem zaczyna się od zidentyfikowania faktycznych celów – nie zawsze są to te „powierzchniowe” potrzeby, które wydają się generować problemy, czasem trzeba sięgać głębiej. Dopiero gdy dotrze się do tego, o  co naprawdę chodzi, zaczyna się eksplorowanie zasobów lub ich konstruowanie, wypracowywanie najbardziej efektywnych rozwiązań. A efektywne – w tym przypadku – to znaczy takie, które najlepiej i najskuteczniej będą działać: nie „w ogóle”, ale konkretnie u Ciebie, w Twojej firmie, z tymi ludźmi, w tych okolicznościach. Można oczywiście iść w inną stronę i na przykład zmieniać ludzi bądź okoliczności, o ile ma się takie możliwości. Znowu chodzi o to, by rozwiązania były efektywne, a  zarazem… ekologiczne. To znaczy, by robiąc jedno, nie szkodzić czemuś innemu, równie ważnemu, by uniknąć tak zwanego efektu motyla. Mówiąc w skrócie, coach może Ci pomóc w taki sposób i w takim zakresie, jaki w wyniku wspólnej pracy uznacie za najodpowiedniejszy.

 Kasia: Każda firma to inne potrzeby, bo każda firma to inni ludzie. Sformułowanie celu to podstawa.

– No dobrze – przytaknął Michał – a skąd coach wie, czego ja właściwie potrzebuję?
…cdn

Przeczytaj również:

Przepytać Coacha cz.3

Przepytać Coacha cz.3

– Słyszałem opinię, że coaching nie jest dla wszystkich. Skąd mam wiedzieć, że coaching jest dla mnie i moich pracowników?  Czy moi pracownicy...

czytaj dalej
Przepytać Coacha cz.2

Przepytać Coacha cz.2

– No dobrze – przytaknął Michał – a skąd coach wie, czego ja właściwie potrzebuję?  Ewa: Nie wie. Jeśli twierdzi, że wie, to to nie jest coach,...

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane tagi: coaching | coaching biznesowy | coaching managerski | COACHING ZARZĄDU | KOMPETENCJE COACHA | KOMPETENCJE COACHINGOWE | KOMUNIKACJA | SZKOLENIA COACHINGOWE | TEAM COACHING